Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Zabójstwo Adamowicza Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
33 posty 4194 komentarze

tadman

tadman - Piszę tylko wtedy, kiedy mnie coś ruszy.

Moje komentarze

  • @bez kropki 15:43:26
    Ja tylko słyszałem jego mędząco-eunuchowaty głos. A pocukrował, że aż mdliło. Niby wrócił do pracy naukowej, ale w odpowiednim momencie otrzepują go z naftaliny i wypychają w światła reflektorów.

    Kormorany to może nie myślały, że to morze, a raczej Mazury. A może im baterie wysiadły przy tych niskich temperaturach.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @sigma 11:11:05
    To co zrobił Semka to blednie przy tym co powiedział dzisiaj Hall.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @Husky 09:41:35
    Myślałem raczej o ukryciu faktycznego momentu zadania śmiertelnych ran.
    Teoria spiskowa zamachu na prezydenta Gdańska
  • @ewinia 21:19:59
    Zastanawiam się po co reanimowano ofiarę ataku nożownika aż 30 minut.
    Teoria spiskowa zamachu na prezydenta Gdańska
  • @KOSSOBOR 00:33:49
    Nie mogli, bo kto by zadzwonił do dr. Jaromija. :) No, ws tapira to może Helga mogłaby, jako miłująca porządek i czystość, czyli tak eufemistycznie nazwany ordnung.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @KOSSOBOR 00:28:13
    O, ja baran, Wiśka nacisnęła Sztirlica i poooszło.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • Może frochę zauważonych rzeczy przez różnych komentatorów
    zebrane zusammen do kupy.
    1. P. Adamowicz stał z boku sceny, a nie jak się praktykuje, że gość honorowy znajduje się na jej środku (łatwiej coś ukryć, łatwiejszy dostęp do ofiary?),
    2. Moment ataku wybrany w momencie puszczania światełka do nieba (głośne odliczanie przez publiczność, odpalenie fajerwerków, których podobno miało nie być, nikt raczej nie robił telefonami zdjęć, bo puszczano światełko - mniej oczu skierowanych na scenę, mała szansa na dokumentację wydarzeń na scenie właśnie tej chwili),
    3. Demonstracyjne przebiegnięcie przez scenę i późniejszy taniec, oraz oświadczenie i nie sprawiające najmniejszego kłopotu poddanie się - tego już nie dało się nie zauważyć,
    4. Napastnik ubrany w kurtę z kapiszonem, a więc trudno było zauważyć jak jest ubrany pod spodem, jakie ma włosy, a ogólnie to trudno było go zidentyfikować (mimo to internauci zauważyli, że ten na scenie i ten doprowadzany przez policję do aresztu miał inne spodnie, a jeden pisze nawet, że obuwie, zdjęcie kurtki, mimo zimna i spiętych kajdankami rąk, uniemożliwia prostą identyfikację),
    5. Zupełnie inne zachowanie sprawcy, na scenie - buńczuczny i chełpiący się, a po zatrzymaniu - skurczony, postawa lękliwa.

    Coś dużo tych niejasności, tak jakby były specjalnie wyreżyserowane.
    Teoria spiskowa zamachu na prezydenta Gdańska
  • @sigma 12:17:10
    Dzięki za linka. Musieli mocno nacisnąć na Waszego arcybiskupa, że tak sam z siebie wystąpił z propozycją i to przyjętą.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @sigma 21:30:16
    Dziadek na takie dictum rzucił spod "Głosu Wybrzeża":
    - U nas tak zawsze. Napieprzył, napieprzył, ale pięknie zginął i będą o nim uczyli nasze dzieci.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @Zawisza Niebieski 14:55:45
    Bullterier schował zęby i nie rzucił się medialnie na zamordowanego i to boli, bo niektórzy myśleli, że będzie jatka, a tu zonk!
    Kurski musi odejść? Czy PiS zdobędzie się na ten krok?
  • @wercia 12:04:38
    I pewnie o to szło.
    "Eksperci"
  • @tadman 20:38:41
    Tadzinek pamięta, że w praworządnym i chlubiącym się najstarszą konstytucją kraju, tak prowadzono pomoc lekarską, że wypreparowano w zwłokach prezydenta Kennedy'ego nowy tor pocisku, aby uwiarygodnić z góry założoną tezę; więc Tadzinek zaostrzył kopiowy ołówek, wyciągnął kajecik, poślinił ołowek i głęboko się zamyślił, a właściwie to wpadł w stupor, co skończyło się oczywiście telefonem babci do dr. Jaromija.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @bez kropki 17:07:22
    A Tadzinka nie wkurzają, bo tego należało się spodziewać.

    Tadzinek zaczął prowadzić, tak mu się wydaje iż rozwojowe śledztwo, pod roboczą hipotezą: stręczony na siłę króliczek to nie ten którego należy gonić.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @bez kropki 17:52:50
    Rzeczone firmy tj firmy produkującej prześwietne czujniki.
    Smok/smog wawelski
  • @bez kropki 14:46:44
    Zdaje się, że nastąpiło uzgodnienie stanowisk i teraz czekamy na rzecznika prasowego rzeczonej firmy. ;)
    Smok/smog wawelski
  • @bez kropki 13:13:32
    Kalibracja powinna być co najmniej pięciopunktowa w zakresie pomiarowym i może być wykonywana okresowo, nawet raz na rok, natomiast sprawdzanie poprawności kalibracji w danym momencie, w tym przypadku codziennie, powinno odbywać się dla 10 i 90% wartości zakresu pomiarowego i po spełnieniu narzuconego kryterium np. odstępstwo +/- 10% od wartości wyjściowej pozwala taki miernik uznać za wiarygodny, a niespełnienie tego kryterium powinno spowodować wysłanie miernika do przeglądu i powinna być przeprowadzona jego powtórna kalibracja. Owo sprawdzanie na poziomie 10 i 90% zakresu powinno odbywać się w oparciu o certyfikowany wzorzec.
    I tu jest problem, bo mierzymy zawartość pyłu zawieszonego na zasadzie pochłaniania promieniowania lasera lub jego rozpraszania. Nie wiem na jakiej zasadzie następuje rozróżnianie pyłu PM1 od PM2.5 i PM10. Podejrzewam, że następuje to na zasadzie podobnej jak w impaktorze kaskadowym, gdzie cząstki zawieszone w powietrzu przepływają z nim i trafiają do cyklonu lub podobnego ustrojswa i są segregowane ze względu ma swoją masę, a następnie kierowane do toru pomiarowego z laserem.
    Kalibracja miernika powinna wyglądać tak, że produkuje się w jakimś generatorze powietrze z pyłem zawieszonym np. PM2.5 i kieruje się je dwoma torami, jednym do toru pomiarowego z laserem, a drugim gdzie mierzy się ilość pyłu metodą wagową. Byłoby to cholernie drogie i na dłuższą metę nie do utrzymania.
    Dlatego na etapie walidacji metody pomiarowej powinno się zastosować kalibrację bezwględną, czyli w tym wypadku wagową i znaleźć przeniesienie na kalibrację/sprawdzanie miernika metodą optyczną. Wtedy w tor pomiarowy wsadza się odpowiednio przygotowany filtr optyczny i sprawdzanie przebiega łatwo, tanio i szybko i może być w prosty sposób zautomatyzowane.
    Ogólnie rzecz biorąc najdokładniejsze wyniki otrzymuje się wtedy kiedy nie stosuje się zbyt wielu poprawek związanych z ciśnieniem, wilgotnością, czy temperaturą i stąd wynika standaryzacja metod pomiarowych, jak opisywane uprzednio podgrzewanie mierzonego powietrza lub/i usuwanie wilgoci.
    Ciekawe jak wygląda kalibracja mierników smogu produkowanych przez firmę Airly.
    Smok/smog wawelski
  • @bez kropki 11:14:29
    No właśnie, nie pisałaś. Ja wyżej pisałem o czujnikach Nettigo, a zupełnie profesjonalne czujniki robi Airly i to oni mają sieć pomiarową, która daje wyniki do budowania mapy zanieczyszczeń pyłowych on-line https://airly.eu/map/
    Popatrzyłem na sponsorów owych mierników i znalazłem Eurobank, Avivę, jakiegoś anonimowego SmogFightera, ale większość postawiły miasta lub gminy.
    Smok/smog wawelski
  • @bez kropki 07:35:26
    Po Twoim wspomnieniu o firmie Airly zainteresowałem się czujnikami tej firmy. Informacji jest niewiele, ale to co znalazłem na ich stronie to cytuję bezpośrednio.

    "Czujniki Airly mierzą w czasie rzeczywistym stężenie pyłów zawieszonych PM1, PM2.5 oraz PM10 i najważniejsze parametry pogodowe dając informację o jakości powietrza w lokalizacji, w której są umieszczone. Nadzór nad procesem instalacji, kalibracja z państwowymi stacjami oraz ciągła weryfikacja wyników gwarantują rzetelność prezentowanych informacji."

    "Dane z sensorów przesyłane są co minutę na nasze serwery, gdzie po ich weryfikacji i kalibracji udostępniane są m.in. na naszej platformie, w aplikacjach, na tablicach LED oraz poprzez raporty."

    "Sensory Airly mierzą m.in.: poziom stężenia pyłów zawieszonych PM2.5 oraz PM10, temperaturę powietrza, ciśnienie atmosferyczne oraz wilgotność powietrza."

    Zapowiedzi są nieco buńczuczne:

    "W skład całego systemu wchodzi sieć czujników jakości powietrza, platforma, aplikacje na system Android i iOS, dane oraz prognoza zanieczyszczeń powietrza. Platforma jakości powietrza – airly.eu/map – jest miejscem, gdzie każdy może sprawdzić aktualną jakość powietrza w konkretnej lokalizacji. Dzięki zaawansowanym algorytmom można sprawdzić na naszej platformie szczegółową prognozę jakości powietrza na najbliższe 24 godziny. Wszystkie te dane są dostępne również dla użytkowników w naszym API. Na podstawie naszych danych tworzymy miesięczne raporty dla miast i gmin. Pozwalają one poznać najbardziej zanieczyszczone miejsca w danej miejscowości, dzięki czemu możliwa jest natychmiastowa reakcja lokalnych władz."

    A teraz rozbierzmy to na czynniki pierwsze.
    Przed dopuszczeniem takiej metody do rozpowszechniania, a także dedykowania jej do podejmowania przez lokalne władze stosownych decyzji związanych z zanieczyszczeniem powietrza powinny być te mierniki zwalidowane.

    Tu uwaga natury ogólnej. Metody pomiarowe, które stosuje się do wielu celów powinny dawać wyniki na poziomie ufności 95%, natomiast te które stosuje się do celów decyzyjnych i związanych ze znacznymi kosztami powinny dawać wyniki na poziomie ufności 99%. Ciekawe jak wygląda trafianie w wynik miernika Airly w wynik z metody referencyjnej (grawimetrycznej) dla tego samego okresu pomiarowego.

    Proces chyba nie jest zakończony bo wyniki z czujników są kalibrowane w oparciu o wyniki stacji GIOŚ, które pracują w oparciu o pomiary metodą wagową. I tu nasuwa się zasadnicze pytanie, bo kiedy czujniki Airly mierzą zapylenie on-line to wyniki z pomiarów GIOŚ będą dostępne z poślizgiem, więc albo koreluje się wyniki aktualne z wynikami sprzed kilkunastu lub kilkudziesięciu godzin i tu może być rozziew. Jeśliby proces walidacji nowej metody pomiarowej był zakończony to nic nie stałoby na przeszkodzie, aby przeliczenia dokonywane były już w samym mierniku i rzetelny pomiar wędrowałby już do obróbki, której końcowym efektem byłyby mapy.
    Producent nic nie pisze o stosowanych algorytmach związanych z kalibracją, a wydaje się że jest ona prowadzona na nie znanej nam bliżej drodze obliczeniowej i skoro robione jest to w jednym miejscu to chyba wyniki z danego miernika porównuje się z wynikami mierników w sąsiedztwie i być może któreś wyniki są wykluczane.

    Chciałem trochę napisać o niebezpieczeństwach metod, które nie mierzą danego parametru bezpośrednio a jedynie na drodze przeliczeniowej i związanych z tym pomyłek.

    Byłem kiedyś zaangażowany w pomiary stężenia SO2 w powietrzu. Z racji, że PRL był niedoinwestowany to chodziło o prostą i tanią metodę do pomiaru średniomiesięcznego stężenia. Początkowo stosowaliśmy świece ołowiowe wprowadzone do pomiarów przez SANEPID. Felerem tych pomiarów było ilościowe mierzenie SO2 w przeliczeniu na jednostkową powierzchnię sorbcyjną, a nie jego stężenie w powietrzu. Po przekopaniu literatury znaleźliśmy metodę dyfuzyjnego pomiaru SO2. Metoda polegała na tym, że sączek bibułowy umieszczano w plastikowej pokrywce, fiksowano go plastikową sprężyną, a na filtr nanoszono r-r sorbujący SO2 i umieszczano próbnik w miejscu pomiarów denkiem do góry. Z korelacji podanej przez autorów można było przejść od ilości związków siarki zsorbowanych na filtrze do średniomiesięcznego stężenia SO2 w powietrzu wyrażonego w ug/m3.

    Teraz o wpadkach. Zimą nie mogliśmy dojechać do jednego punktu pomiarowego i wymieniliśmy nasz filtr z tygodniowym opóźnieniem. Otrzymaliśmy średniomiesięczne stężenie SO2 tak niskie, jak nigdy dotąd w tym punkcie pomiarowym. Zawilgocenie sączka przez intensywne opady też wpływało na rzetelność otrzymywanych pomiarów. Korelacja podana przez autorów metody dotyczyła 30 dni pomiarowych i należało trzymać się tego czasu ekspozycji plus minus jeden dzień. Drugi przypadek udało się wykluczyć przez instalowanie próbników pod blaszanym daszkiem.

    Walidacja metody stosowanej przez Airly powinna też znaleźć czynniki na które stosowana metoda pomiarowa jest wrażliwa, co prowadzi do błędnych wyników. Tu, według Autora, pojawianie się w powietrzu mgły, która może z racji oddziaływania na stosowaną metodę pomiaru prowadzić do zawyżania odczytów dla PM2.5 i PM10.
    Smok/smog wawelski
  • @bez kropki 10:39:21
    Podałem na szkolenswigatorów link do tej notki. Jedna z komentujących podała poniższy link. Wszyscy mają coś za uszami.

    https://www.tuwodzislaw.pl/wiadomosci,czy-miejski-czujnik-mierzacy-smog-jest-wiarygodny-ekspert-watpi,wia5-3266-17015.html
    Smok/smog wawelski
  • @bez kropki 07:43:46
    Piszemy o smogu i jesteśmy śledzeni przez google, bo oto taka dedykowana reklama pojawiła się mi dzisiaj w winiecie neon24
    https://dragonmask.pl/?gclid=EAIaIQobChMIiu7Xx5TR3wIVVPJ3Ch1JdgjREAEYASAAEgJEGfD_BwE
    Smok/smog wawelski

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY